wtorek, 21 sierpnia 2018

Latające Psy Gdynia 2018

Pomysł zabrania Funego na Latające Psy zrodził się już jakiś czas temu i nie powiem, do końca biłam się z myślami czy dobrze robię. W początkowej wersji miałam go zabrać ze sobą już na LP we Wrocławiu jednak wtedy tak mi się nałożyły na siebie wyjazdy, że w czerwcu Funy jeszcze został w domu. Gdyni już wiedziałam, że nie odpuszczę.

Jak mówi pewien cytat "oczekuj najlepszego ale przygotuj się na najgorsze", tak właśnie zrobiłam. Oczekiwałam najlepszego. Znając Funy'ego wiedziałam, że potrafi stanąć na wysokości zadania, jednak nastawiłam się także na najgorsze. Ostatecznie doszłam do wniosku, że jeśli go nie wezmę to nigdy się nie dowiem czy da radę w takich warunkach, czy może będzie to dla niego przerost sytuacji i może okaże się że jednak totalnie nie nadaje się na takie eventy. Po wszystkim mogę stwierdzić, że dał radę!
Obawiałam się tego jak Funy zareaguje na tak dużą ilość psów. Szczególnie bałam się pierwszego spotkania przez Funy'ego psów, z którymi miał on fizycznie spędzić najwięcej czasu. Moje obawy okazały się zbędne, co prawda musiał do niektórych psów popyskować ale z radością muszę stwierdzić, że im więcej psów poznawał tym łatwiej szła mu ich akceptacja. W ostatecznym rozrachunku Funy miał problem tylko z jednym psem, którego nie chciał zaakceptować(kochane Borysiątko). Zdecydowanie oceniam jego zachowanie na wzorowe(licząc jego skalą). Nie wymagam żeby polubił się z każdym psem, dlatego tak bardzo cieszę się że pokazał, że potrafi. Na kolejny plus zasługuje to, że jego strona wiecznie szczekającego pieska się nie ujawniła.
Patrząc po tym jak Funy zapoznaje się z psami, najbardziej obawiałam się spotkania z Negrą, a słyszałam już wcześniej o tym, że Negra tak jak Funy również miewa problemy z psami, przez co bałam się że niechybnie mogę wrócić do domu bez psa. W tym przypadku ponownie moje przypuszczenia *ku mojemu największemu zdziwieniu* okazały się niepotrzebne, bo to właśnie z Negrą, Funy dogadał się najlepiej. Sama Lidzia także polubiła się z Funym i przez dużą część LP Funego można było spotkać właśnie u niej na rękach, kolanach bądź gdzieś obok. I ja w tym miejscu chciałabym bardzo podziękować cioci Lidzi za opiekę nad moim dzieciakiem.
Podczas LP poznałam sporo nowych osób, a także spotkałam te już wcześniej poznane, których nie sposób tu wszystkich wymienić :D Był to cudowny dzień spędzony w super gronie ♡ Funy zyskał wiele nowych cioci oraz psich kumpli. Jeszcze nie tak dawno temu nie uwierzyłabym, że Funy jest w stanie przebywać w tak dużym psim gronie, a podczas LP ładnie to pokazał. Może nie świeci przykładem dla innych psów, jednak zawsze daje z siebie 110% ♡ i to właśnie po takich wypadach widzę na co go stać i jak dobrze radzi sobie w każdej sytuacji z jaką przyjdzie mu się mierzyć.

2 komentarze:

  1. Jak nie lubię małych psów tak Funy skradł moje serduszko! Cieszę się, że mogłam Was poznać! Mam nadzieje, że w najbliższym czasie spotkamy się po raz kolejny! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Funy to mini Negra! A on sam ciebie bardzo polubił, nie miał problemu z odchodzeniem z tobą, a nawet jak z domownikiem idzie w innym kierunku niż ja to ma z tym problem :P Także bardzo się ciesze że udało mi się was poznać i również liczę na ponowne spotkanie!

      Usuń

Szablon z ♥ wykonała LDT